środa, 15 sierpnia 2012

28 dni

Dowiedziałam się, że mojego bloga czyta więcej osób niż się spodziewałam więc chyba powinnam zacząć dbać o jakąś składnie i bardziej się starać?

Jestem tu już prawię miesiąc.
Jakie rady mogę dać przyszłym wymieńcom lub tym, którzy dopiero wylądowali?
Po pierwsze nie bójcie się. Nie wstydźcie się. Nie martwcie się czy was rozumieją (w efekcie nie mówiąc nic), tylko rozmawiajcie - najprawdopodobniej pokochają wasz akcent - tak jak było w moim przypadku.
Jeśli was poproszą o np zaśpiewanie czegoś po polsku, lub granie z nimi w gry typu "kto zrobi głupszą minę" po prostu to zróbcie - będą to przeżywać i cieszyć się jak małe dzieci. W miarę swoich możliwości żartujcie sobie z nimi - potem możecie nawet z nich ;) A co najważniejsze - uśmiechajcie się cały czas poznając kogoś, później rozmawiać z nimi i już niech wam tak zostanie. Tutaj wszyscy się uśmiechają non stop - nawet obcy dla siebie ludzie. W sklepach sprzedawcy zaczynają rozmowę, pytanie "What's up?" będziecie słyszeć jakieś 50 razy dziennie. "How's your day?" "How you doing?!"
Przygotujcie się też na pytania typu "Jak Ci się tutaj podoba do tej pory?" - słyszałam to tyle razy, że już wszyscy wiedzieli, że nienawidzę tego pytania i jak ludzie, którzy mnie już znali słyszeli, że ktoś znów się mnie o to pyta to krzyczeli "Don't even ask her about it she hates this question!" I wszyscy się śmiali.
Bądźcie otwarci i sympatyczni. Nie oceniajcie ludzi na pierwszy rzut oka bo możecie się bardzo pomylić.
Tutaj ludzie nie witają się 'buziaczkami' tylko się wszyscy przytulają.
Nauczyciele opowidają swoje historie życiowe, zaprzyjaźniają się, traktują Cię na równi ze sobą. Do dorosłych-rodziców mówi się na Ty - to znaczy YOU. Nie spotkałam się jeszcze z "Co tam u pani?" Można z nimi iść do kina czy nawet imprezować! Większość jest baaaardzo wyluzowana i kochana.
Aha, i nie wdawajcie się w żadne "drama" - jest ich tu bardzo dużo..

Nie wiem czy tak będzie wszędzie, opisuje tylko moje spostrzeżenia z Kalifornii. Tej bardziej "wild west" niż "Hollywood". Serio, mamy tu dużo cowboy'ów.

Jeśli mi się coś jeszcze przypomni to napiszę na pewno, bo wiem jak ciężko jest na początku. Ja miałam dużo dużo łatwiej, bo mam host rodzeństwo, które zna dosłownie wszystkich.. Więc czułam się bardziej komfortowo i łatwiej było mi zawierać nowe znajomości. Do tego moja host rodzina jest idealna i nie mogłam wymarzyć sobie lepszej.

Dziś na przykład podczas Study Hall porozmawiałam sobie z dziewczyną z Niemiec. Nie robiłam tego wcześniej za bardzo, bo średnio znam innych wymieńców. Poznaliśmy się i tyle.
Doszło to tego, że opowiedziała mi, że jej host rodzina jest okropna i że ich nie cierpi. (Ona jest z innej organizacji niż ja) Nie ma też host rodzeństwa więc za bardzo nie ma co robić. Dziś jej hości do niej napisali, że nie przyjadą po nią bo pojechali sobie na zakupy, więc wzięłam ją ze sobą i razem z Jasonem z którym zawsze wracam do domu odwieźliśmy ją pod same drzwi.
Mamy tu codziennie +40 stopni C więc jazda tym żółtym autobusem nie należy do najprzyjemniejszych - Tzn tak słyszałam bo ja nigdy nie musiałam z niego korzystać. Zwłaszcza jak musisz jeszcze kawałek przejść od przystanku - w tym upale to naprawdę samobójstwo.

PS: Tu nie ma chodników. Trzeba chodzić poboczem. Po co im chodniki jak wszędzie jeżdżą samochodami?

Co do mojej idealnej host rodziny.. Na prawdę ich kocham. Traktują mnie jak swoje czwarte dziecko.. Dosłownie. Jak byłyśmy na obozie siatkarskim nie mogłam za niego zapłacić.. W styczniu lecę z Shianną do Washington D.C na wycieczkę szkolną. kosztuje ona $1000 - NIE POZWOLILI MI ZA NIĄ ZAPŁACIĆ! Shianna powiedziała, że jestem członkiem rodziny, a ona za siebie nie zapłaciła.. (Mamo, napisz do Tiny, że upadła na głowę) Zabukowali też nam wszystkim wakacje w Meksyku w przyszłym roku.


Okej. Może teraz napiszę co u mnie.

Wczoraj nie miałam szkoły bo nie było prądu :))) Więc spałam we wtorek do 11. Potem poszłyśmy na basen do Emmetta i się tak opaliłam! Gwarantuje wam nie widzieliście mnie nigdy takiej.. Posiedziliśmy później u Granda w domu i pojechaliśmy coś zjeść.
Potem na mecz baseballa rodzinnego i nocowałyśmy z Shianna u Csariny. Dziś Csarina śpi u nas. Ona jest jak moja 3 host siostra. Więcej czasu spędzam z nią niż z Shianną :) Ona jest zaangażowana w prawie wszystko co się da i jest wiecznie zajęta, ale to bardzo dobrze! Jeśli chce dostać stypendium własnie to musi robić.

Aha, uwaga - Alissa moja starsza  host siostra właśnie otrzymała czteroletnie, pełne stypendium do collegu! O wartości około 100 000$ tak bardzo była szczęśliwa, że płakała. Ona na to zasługuje. Jest wspaniałą osobą.. Dosłownie zawsze możesz na nią liczyć i w ogóle jeśli myślicie teraz o wszystkich innych rzeczach opisujących najlepszego człowieka świata to one na pewno ją określają! Zawsze poprawi Ci humor doprowadzając Cię do bólu brzucha ze śmiechu. Do tego nie ma facebooka (tutaj to niespotykane) była prom/homecoming queen. Jest ze swoim chłopakiem ponad 2 lata (to też tutaj dziwne) i wszyscy uwielbiają.
Boże.. brzmię jakbym się zakochała. Nie chce żeby wyjeżdżała.. Mimo, że w reszcie będę miała swój własny pokój!

Dziś byliśmy w jakieś 10 osób na siłowni - spotkaliśmy się niechcący! Pojechałam tylko ja, Shianna i Csarina, a w efekcie był jeszcze Jason, Emmett itd.. Poćwiczyliśmy i ja z Csariną i przez chwilę z Jasonem graliśmy w rocket ball.
Mamy zamiar chodzić tam teraz codziennie. Jest tam dużo rzeczy, np duży basen, sale gimnastyczne..

W weekend byliśmy nad rzeką, woda była lodowata.... aż bolało.
Nagrałam dla Ciebie Kaziu "żółty autobus jak w bajkach" - proszę ;)




baseball

moja opalenizna





Jeden z moich obiadów w poniedziałek

dopiero ze dwa dni temu ogarnęłam, że z biura Tiny u mnie w domu jest widok na salon i kuchnie

Jake, Csarina



Na pewno działo się dużo więcej rzeczy, bo jestem tego pewna, ale teraz nie pamiętam  co robiłam.

A! haha, mój kolega z angielskiego spytał mnie czy pójdę z nim na prom, tak bardzo się śmiałam.. Jest dopiero lipiec.. A prom jest w kwietniu.

Okej, lecę. Trzymajcie się! <3

Dziadku, bardzo Cię kocham i mam nadzieje, że jak przylecę za rok z Shianna to się jakoś dogadacie! Więc proszę do nauki angielskiego, wierze w Ciebie. Tęsknie.
:*


czwartek, 9 sierpnia 2012

TUBING

Właśnie oglądamy Olimpiadę, wszyscy tutaj są tym bardzo zainteresowani. 
Kiedy Mr. Upchurch (nauczyciel historii) zapytał co dla nas w tym momencie ważniejsze - Olimpiada czy Lądowanie na Marsie, sporo osób powiedziało, że Olimpiada. Rozmawialiśmy o skutkach lądowania na Marsie, oglądaliśmy film o American Constitution i jakoś te 200 minut lekcji minęło.

Co do planu lekcji. 
Mój obecnie wygląda tak:

Poniedziałek:
1.US History
2. Guitar
3. Photography
4. Chemistry in Community
Lunch Break
5. Pre Calculus
6. Psychology
7. English IV
Tego dnia lekcję są krótsze, chyba nawet o godzinę! 
Nie jestem pewna.

Wtorek:
1. US History
Break
2. Photography
Lunch Break
3. Pre Calculus
4. Study Hall
5. English IV

Środa:
1. Guitar
Break
2. Chemistry in Community
Lunch Break
3. Psychology
4. Study Hall
5. English IV 

Czwartek:
1. US History
Break
2. Photoggraphy
Lunch Break
3. Pre Calculus
4. Study Hall
5. English IV

Piątek:
1. Guitar
Break
2.Chemistry in Community
Lunch Break
3. Psychology
4. Study Hall
5. English IV
Tego dnia są krótsze lekcje - jeżeli w ogóle są

Zrezygnowałam z golfa.. to takie nudne! Ja miałam ochotę skakać i biegać na tym polu golfowym, bo jest takie piękne zielone, ale nie można. Za mało ruchu jak dla mnie.
Zdecydowałam trenować tennsa już od przyszłego tygodnia, zanim zacznie się sezon.
Tylko właśnie nie wiem czy wybrać wtedy tenisa czy track and field - są w tym samym czasie.. ?

Co do szkoły miałam już 3 sprawdziany. Stresuje się wynikami, bo chciałabym, żeby były bardzo dobre. Nie  wybrałam najłatwiejszych klas - matematyki czy ang.tylko te najwyższe poziomem - więc nie mam pewności..

Codziennie poznaje nowych ludzi. Lubię się wszystkim przedstawiać - to takie miłe jak mówią, że Cie kochają jak sobie zażartujesz, mówią, że jesteś niesamowita, czy bardzo interesująca! Naprawdę tak mówią Nie zapominają o Tobie - jak o czymś nowym do poekscytowania się przez chwilę. Mam to szczęście, że ludzie tu traktują mnie już jak swojego - tylko bardziej się mną "opiekują" i pomagają. 

Dzieje się tak wiele ekscytujących i ciekawych rzeczy, że nawet nie wiem co opisywać. We wtorek robiliśmy nasze pierwsze zdjęcia na fotografii - uwielbiam ten przedmiot. Nareszcie szkoła oferuje mi rzeczy, które mnie interesują i bawią.

Wczoraj po szkole "poszliśmy" - tu się nie chodzi, na pizze, potem z Alissą i jej przyjaciółmi pływaliśmy łódką i .. zupełnie nie wiem jak to nazwać po polsku, chyba nie mamy do tego nazwy - TUBING.
Niżej wstawię zdjęcia i filmiki.
Tak się wymęczyłam tego dnia. Po powrocie z jeziora znów zjadłam pizzę... To samo dzisiaj!
Ale żeby nie było, że codziennie jem takie rzeczy, u mnie w domu je się zdrowo!

Dzisiaj u mnie w szkole odbyło się Rally - ale to opisze w następnej notce, kiedy będę miała już zdjęcia.

Trzymajcie się! <3

tutaj telefon jest częścią Ciebie..


tak się nazywam

mój segregator

sama zrobiłam :)

English IV


Tubing


tutaj taniej można kupić buty





niedziela, 5 sierpnia 2012

SHOTGUN

Nie mieliśmy szkoły w piątek więc pojechaliśmy znów do Candy Rock. Tym razem w więcej osób. 
Jechaliśmy trzema samochodami. W drodze powrotnej wstąpiliśmy na pizze do super miejsca. 
To był dobry dzień! Wieczorem byliśmy u Emmetta, a nocowałyśmy u Devis - przyjaciółki Shianny.
To najsłodsza dziewczyna świata, uwielbiam ją. A jej tata jest prześmieszny.

 W sobotę pojechałam z Tiną,Jimmim,Alissą i Omą (babcia- jest z Niemiec, urodziła się w ogóle w Polsce) do innego miasta - Lodi, na zakupy. Najpierw poszliśmy na lunch. Przy okazji była tam wystawa starych samochodów. Ale to średnio  ciekawe. Jimmy mówił, z którego roku dany samochód jest. Pewnie zmyślał, bo jakim cudem wszystko wiedział!

Morgan i Jayson
 Wieczorem, w drodzę na imprezę zaczęłyśmy rozmawiać z brytyjskim akcentem i się tak w to wkręciłyśmy strasznie! W sklepie jak kupowałyśmy lód, Shianna spotkała jakieś ciocie czy coś, Csarina swoją siostrę i przedstawiły mnie jak zwykle jako foreign exchange student. Jak się spytali skąd to oczywiście powiedziałam, że z Wielkiej Brytanii - to było takie śmieszne, cały wieczór potem to robiłam i wszyscy się tak bardzo śmiali. Zaczęło padać znowu! Wszyscy tacy zdziwieni i nie wiedzą co robić. Powiedziałam, że my w Wielkiej Brytanii ciągle mamy deszcz więc jak dla mnie możemy zostać na zewnątrz. Dla mnie to było ciągle śmieszne, nawet jak już później wszyscy mówili, No dude she's kidding you, she's from Poland! jak się przedstawiałam, albo coś znów zmyślałam.  :(

Devis powiedziała, że jestem mądrzejsza od innych exchange students - cokolwiek to znaczyło, było miłe!

Jedna z dziewczyn, może nie będę pisać imienia, się wymknęła wczoraj z domu, żeby przyjść.
Jej rodzice nie pozwalają jej się spotykać z jej chłopakiem.
Dziś rano jak przyszłam do pokoju, gdzie było już sporo osób, które się obudziły, Emmett krzyknął WHATS UP POLAND i coś tam odpowiedziałam i się pytam A CO, i powiedział, że po prostu kocha słuchać jak mówię, to było takie miłe. Potem jakiś inny chłopak powiedział, żebym znów zaczęła gadać z brytyjskim akcentem bo to było takie super - więc zaczęłam. Thaaaats right! Ta impreza w ogóle była z ogniskiem koło basenu - właśnie wróciłyśmy. 
Teraz sobie tańczymy, bo przygotowujemy school dance.

Shotgun - Jeśli chcesz siedzieć z przodu samochodu przy kierowcy, musisz to krzyknąć w drodze do niego. Zawsze jest wojna! :) Jestem w tym dobra. Jak już to załapałam, zaczęłam ciągle wszystkich uprzedzać.  Na ostatnim filmiku siedzę właśnie na shotgun.

Okej, kończę! Pozdrowienia z Californii! Tu codziennie jest koło 40 stopni, już się tak przyzwyczaiłam, że wczoraj jak było z 25 było mi chłodno... Aż rozmwiałam z Alissą co dzisiaj tak strasznie zimno!

PS : W szkole super! Od poniedziałku zaczynam grać w GOLFA! Miałam już test z chemii - banalny. A w pon test z matmy.
Buziaki! <3
 


w środku Devis! <3

Shianna, Devis, Kim!