poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Studia w USA

Czasami mam wrażenie, że nikogo nie obchodzi co faktycznie dzieje się 'u mnie', bo pod każdą notką zadajecie te same pytania ;)

Czy kiedykolwiek któreś z was moi kochani czytelnicy odwiedzili zakładkę, która wisi na moim blogu od samego początku jego istnienia po prawej stronie? "Steps that I took to get into US college" tutaj chłopak, który był na wymianie w moim high school wyjaśnił krok po kroku jak dostał się tutaj na studia.
Co prawda jest to po angielsku, ale to nie powinno być przeszkodą dla osoby, która aspiruje by tutaj studiować :)

Ja będąc tutaj od razu wiedziałam, że będę próbować pójść na studia w USA. Bo w końcu nauka w amerykańskim liceum to najlepsza dla tego szansa.

Zaczęłam już w Polscę, od googlowania czego się da na ten temat. Dowiedziałam się, że na pewno będę musiała napisać egzamin GED, or ACT lub SAT + SAT Subjects Tests jeśli chcesz iść od razu na 4 letnie studia. Potrzebny jest również test TOEFL jako dowód tego, że język angielski nie jest Ci obcy i dasz radę uczyć się swobodnie go używając. To jedyny test, którego nie napisałam - i mam szczerą nadzieje, że nie będę musiała bo mi się już serdecznie nie chcę ich pisać.

GED - jest to odpowiednik High School Diploma, który dostaje się będąc Seniorem w amerykańskim liceum po otrzymaniu odpowiedniej ilości kredytów, które zbiera się przez całe 4 lata nauki tam. Kwintesencją ukończenia szkoły jest tak zwane Graduation, czyli ta cała uroczystość wręczania dyplomów. Moja jest 12 czerwca i nie mogę się już doczekać, bo mimo, że nie dostanę diploma to i tak mogę wziąć w niej udział i też coś tam otrzymam.
Napisałam to podczas mojej Spring Break i zajęło mi to 2 dni. Zabrakło mi jakiś 2 pytań poprawnie, aby napisać to with honors więc jak widać TO NIE JEST TRUDNE ANI TROCHĘ. Jestem trochę na siebie zła bo te dwa pytania prawdopodobnie mi poszły podczas partii Social Studies na której  o mało co nie zemdlałam z głodu i bólu głowy. Polecam się najeść przed takowymi testami bo jak widać jedno czy dwa pytania robią różnicę. Jednak zdanie tego with honors nic nie zmienia, możesz się tylko czuć mądrzej, bo uczelni nie obchodzi jak dobrze to napisałeś, ich obchodzi tylko i wyłącznie to czy to zdałeś.
Zapłaciłam za to $175.

SAT - to według mnie najgorsza mordęga świata. Trwa to nieskończenie długo i pod koniec już nie widzisz na oczy, a musisz ciągle czytać. CIĄGLE. Trwa to jakoś 3 godziny i 30 minut, ale z przerwami po każdej sekcji to zajmuje to jakieś 4 godziny. Bardzo nienawidzę tego testu. Jak dla mnie był trudny, ale jak ktoś lubi  ścigać się z czasem i przy tym jeszcze czytać, pisać i liczyć to polecam. Amerykanie piszą to po 2-3 razy, żeby im to jakoś wyszło. Do tego nie wspomnę to ilości vocabulary - słówek, jaką trzeba opanować przed podejściem do niego... Ja, mówiąc z ręką na sercu, pisząc go zgadywałam w większości przypadków jeśli chodzi o słówka. Tutaj nikt się do tego nie uczy. Słówek też nie znają.
Miałam average score..
SATII + Subject Tests nie pisałam bo to była ostatnia rzecz jaką miałam ochotę zrobić, ale zamiast tego napisałam ACT.
Koszt: $50 + jakieś dodatki, np za wyniki!

ACT + Writing - zamiennik SATów, który gorąco polecam. Według mnie jest prostszy. Niestety tak samo długi i męczący. Sekcja + writing nie jest wymagana, ale jeśli nie piszesz SAT w ogóle, lub nie chcesz pisać Subject Tests, to.. JEST wymagana ;) Niestety wydaje mi się, że można to tylko napisać będąc w USA, nie da się za granicą. Plusem SATów jest to, że można to napisać praktycznie wszędzie na świecie.
Cena: $60

TOEFL - test sprawdzający Twoją umiejętność posługiwania się językiem angielskim. Nic o tym nie wiem i nie chcę wiedzieć :P Ale słyszałam, że nie jest aż tak trudny. Plusem napisania ACTu jest to, że jak dostaniesz min. 20 pkt z angielskiego to niektóre college nie wymagają TOEFLa, ja tyle dostałam więc mam nadzieje, że mi się uda. Nadal czekam na odpowiedź.

Jak już masz za sobą te wszystkie testy możesz zacząć rejestracje na college. W sumie to najlepiej zacząć wcześniej. Ja używałam do tego : CommonApp , która działa na takiej zasadzie, że masz spisy wszystkich 4 letnich collegy w USA i składasz do wszystkich taką samą aplikację + jakieś dodatkowe do poszczególnych jeśli sobie tego życzą.

Ja zarejestrowałam się tylko na 3 z racji tego, że nie stać mnie aby od razu pójść tu na 4 letnie studia. A dostanie stupendium będąc exchange studentem jest praktycznie niemożliwe. Musisz mieć oceny jak z bajki nie tylko w ostatniej klasie, ale przez  wszystkie swoje lata nauki w liceum. Dodatkowo uprawiać jakiś sport, być w różnych klubach, robić jakieś prace dodatkowe, wolontariat.. I do tego, mówiąc 'praktycznie niemożliwe' miałam na myśli to, że można się ubiegać o NEED-BASED scholarships, ale takowe proponują tylko te najlepsze college jak Harvard, Stanford, Columbia itp... także tak.

Tańszą opcją, którą wybiera ogrom amerykańskich nastolatków jest City College/Junior College/Community College - to wszystko to samo. Idzie się tam na minimum 2 lata i potem przenosi się do 4 letniego. Jest to dużo tańsza inwestycja, po której na studia magisterskie idziesz tylko na 2 lata.

Struktura Studiów w USA < tutaj jest wyjaśnione jak to wszystko działa.

Jak już mówiłam, ja zdecydowałam się na SBCC, jako, że jest to bardzo dobry city college. Jest to #1 jeśli chodzi o transvers - czyli to przenoszenie się do uniwersytetów. Do tego jest w pięknej Santa Barbara.

mapa kampusu - dobrze widzicie, ma własną plaże.( zdjęcia kampusu )

Aby dostać się do tego 2 letniego collegu wymagana jest jedynie matura (może być nawet i polska!) /GED oraz TOEFL. Także SATy i ACTy można odhaczyć z listy na 2 lata. Później jednak trzeba i tak to napisać.. - jeśli chce się kontynuować studia.

Co do tych community college to jest też różnie, niektóre są słabe, a niektóre oferują ogromy! Jak np SBCC. Najlepszą rzeczą jest to, że tam również można dostać scholarships! Ale chyba tylko jak jesteś obywatelem.. Ale nawet jak nie, to można będąc już tam ubiegać się o Financial Aid - pomoc finansową lub także pracę na kampusie. Ja mam zamiar to zrobić, bo nie aplikowałam o żadne stypednia oprócz Need-Based, jak jeszcze miałam plan iść do 4 letniego od razu. Także na pytanie zadawane mi NAJCZĘŚCIEJ, które brzmi - Czy dostaniesz stypendium, czy płacisz sama na studia odpowiadam:

Dzięki mojej najwspaniajszej mamie na świecie, która wychowując mnie sama ( i chyba robiąc niezłą robotę ;)) i jest ogromnie zaangażowana w moją edukację, która robi wszystko by tylko zapewnić mi dobrą przyszłość (zaczynając od bycia exchange studentem), i która trzyma za mnie największe kciuki jakie można utrzymać i pomaga mi w każdy możliwy sposób mimo, że od razu mówię - od bycia bogatym nam bardzo daleko (!) mam możliwość studiować u USA i za to zapłacić.
Jak już się zorientuje co i jak to oczywiście znajdę pracę i ją odciążę od płacenia fees. Ale jak na razie jestem jej niesamowicie za to wdzięczna. Bo nie każdy ma taką szanse.

Patrząc na to realnie, pieniądze zawsze w taki czy inny sposób wydamy, a inwestycja w edukacje jest jak na razie najbardziej opłacalną się inwestycją. Także jeśli macie jakieś marzenia, dążcie do nich, proszę, i pamiętajcie, że nic nie jest niemożliwe. Ja 2 lata temu jakby ktoś mi powiedział, że mogę studiować w Santa Barbara nie kończąc nawet polskiego liceum zaśmiałabym mu się w twarz i kupowała Vademecum z każdego przedmioty, który bym zdawała na maturze.

Think outside the box - to moja największa rada dla wszystkich. Nie musisz robić tego co robią wszyscy. Może nie koniecznie zostałeś stworzony w sposób taki, w jaki musisz funkcjonować w danym Ci systemie.
Jeśli tak to cudownie - bardzo Ci zazdroszczę! Daj z siebie wszystko i później czekaj na efekty, które na pewną będą ekwiwalentne do wysiłku jaki włożyłeś by je osiągnąć.

Jeśli nie - świat czeka. Jeśli mi nie wierzysz podam kilka przykładów. Jeden z moim kolegów rzucił studia w warszawie i pojechał do Hiszpanii pracować jako barman, uczył się i zarabiał pieniądze robiąc co lubi, teraz jest w Anglii, - nie narzeka ani trochę ;) Moja koleżanka z high school skończyła liceum rok temu i na studia nie wybiera się w ogóle. Po graduation wyjechała na kilka miesięcy do Nepalu. Zorientowała się, że ma taką okazje będąc jeszcze w liceum. Nie wiem jak to zadziałało, ale nie zapłaciła za to ani centa. Jest ona z bardzo biednej rodziny. Teraz jest w Meksyku. Jak wróciła z Nepalu była na kilku rozmowach o pracę i wszyscy byli pod dużym wrażeniem tego co zrobiła w Nepalu. Ona jednak postanowiła znów wyjechać. Because she's thinking outside the box. Jej brat dla odmiany (były chłopak mojej host siostry Alissy) jest w 2 letnim collegu i gra tam w koszykówke, co zapewniło mu darmową edukacje tam.
Kolejną osobą, która może was zainspirować jest ktoś bardzo dla mnie ważny, na pewno taki też zostanie jeszcze przez bardzo długo.
Ostatnio zechciał mnie poinformować, że wybiera się do Japonii za dwa tygodnie. Kupił tanie bilety dużo wcześniej i jedzie kręcić filmy. Bo mimo, że jest na warszawskiej politechnice, to wcale nie to czego chce i będzie się starał dostać na filmówkę. Trzymam za niego największe kciuki i baaardzo wierze, że się uda!
Ostatnią osobą na mojej liście inspiracji jest Ola ;) http://american-swiss.blogspot.com/ , mimo, że jej osobiście nie znam jest dla mnie wielkim wzorem do naśladowania. Bardzo dużo osiągnęła i nie potrzebowała na to pieniędzy. Bardzo polecam jej bloga! Jest ona na stypendium w jednym z piękniejszych miejsc jakie widziałam. Pozdrowienia Olu :*

Żaden z podanych wyżej ludzi nie pochodzi z żadnej rodziny Czartoryskich lub innych Donaldów Trampów, a jednak coś robią.

Powodzenia!

The bigger the struggle - the greater the oppurtunity. Believe in yourself, if you don't no one else will have a reason to.





28 komentarzy:

  1. W poprzednim poscie pisalas ze po skonczeniu HS wracasz do Polski i do USA wracasz pod konoec sierpnia.Podejrzewam,ze wracasz tez po to aby starac sie o wize-czy mpzesz powiedziec jaka wiza jest potrzebna na studia w USA? :) Bo tez chce tam wyjevhac kiedys(ale na troche inne studia bo do Akademii Kulinarnej Le Cordon Bleu) i w sumie fajnie by bylo wiedziec jaka wiza jest potrzebna :)
    Powodzenia w spelnianiu marzen! :) Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy przyjechalas do usa to na pewno w poznawaniu nowych ludzi pomogla Ci Shianna, ale czy trudno jest poznac ludzi, ale na tyle by sie spotykac, chodzic na imprezy, a nie tylko na Fb? Ciezko sie wdrozyc w takie nowe otoczenie i inny sposob zycia (chyba) nie znajac nikogo z mlodziezy? Pytam, gdyz gdyby mi sie udalo i bym pojechala do usa to znalabym tylko moja siostre i jej meza. Wiec nawet nie znalabym nikogo z exchange studentow. ;) duzo trzeba wlozyc pracy i sie uczyc by zdac ged i miec dobre oceny z przedmiotow (A) oraz opanowac jezyk? A no i jeszcze..masz driver license, zdawalas? z gory dzieki za odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shianna mi ogromnie pomogła na samym początku, bo zapoznała mnie z kim tylko mogła! I nawet przed rozpoczęciem szkoły robiłam z nimi jakieś super rzeczy. Teraz jednak moimi najlepszymi przyjaciółmi są ludzie, których w jakiś sposób poznałam SAMA :) Także bądź przyjazna i OTWARTA i na pewno nie będziesz mieć żadnego problemu ze znalezieniem znajomych :)
      Do GED uczyłam się może 10 minut przed każdą sekcją.. np do matmy powtarzałam ich jednostki miary czy jak jest sześcian czy obwód po ang. (Do 'nauki' wliczam sprawdzenie so ja w ogóle będę pisać) Także za bardzo się tym nie stresuj... a najlepiej wcale.
      Napisz to jakoś pod koniec pobytu to będziesz już obyta z językiem i ich system edukacji.

      Prawka jeszcze nie zdawałam, ale mam zamiar niedługo!
      Buziaki :*

      Usuń
  3. Sama kiedyś chciałam studiować w USA, jednak mojej mamy na to nie stać i na high school w US też nie. O tyle masz lepiej :) Mam przybraną ciocię w USA i nie jestem pewna czy nie poleciałabym do niej, bo tak byłoby najlepiej :> Pozdrawiam kochana :) A jaki kierunek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedź do tej cioci, jedź! :)
      Kierunek jeszcze na 100% nie wybrany
      buzi :*

      Usuń
  4. uwielbiam Twojego bloga! jest najlepszym jaki kiedykolwiek czytalam z exchange students. widac, ze naprawde ci sie tam podoba. Pisz czesciej, bo uwielbiam twoje posty! Trzymam kciuki za studia. Ja dlugo myslalam o wymianie, ale chyba psychicznie bym nie dala rady, jednak planuje studia we Francji (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Francja! wow ja bym tam psychicznie nie dała rady haha! podziwiam

      Usuń
  5. Czytam o tym, co u Ciebie słychać (i o spring break, i o wycieczkach wzdłuż i wszerz Kalifornii, i nawet ten rapowany fragment o Austinie - który zrobił na mnie duże wrażenie), ale jakoś nigdy nie skomentowałam:) Nadrabiam więc teraz, żebyś wiedziała, że niektórzy czytają po to, by wiedzieć, co u Ciebie - niekoniecznie zaś wypytać o drogę na studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki wielkie za ten post!
    Uwielbiam Twojego bloga, zdecydowanie jest najlepszym ze wszystkich exchange. Świetnie się go czyta zwłaszcza, że moim największym marzeniem od zawsze jest USA...
    Udanego tygodnia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo Ci Patrycja dziekuje, ze tak milo o mnie piszesz:) Teraz to Ty jestes dla mnie inspiracja, bo ja aplikacje na studia przechodze dopiero za rok! (w sumie pare miesiecy...). Calusy :*

    + Stuprocentowo zgadzam sie z opinia o pisaniu SAT. Nie widzialam na oczy tak samo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo ;) Jesteś naprawdę moim wzorem Ola! :) I trzymam za Ciebie baaaardzo mocno kciuki! Na pewno dasz radę bo taka już jesteś! :)

      Usuń
  8. Cześć ;) Bardzo lubię czytać Twojego bloga ! Mam pytanie ..Czy mogłabyś nagrać filmik ze swoją host rodziną ( oczywiście po angielsku ) ? ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy mi się to uda, ale zobaczę co w mojej mocy ;)

      Usuń
  9. Ehh też mi się marzy rzucenie studiów w Polsce i wyruszenie w podróż. Zacząć jakieś ciekawe studia za granicą. Martwię się tylko o pieniądze na codzienne wydatki. Wiadomo wiele uczelni zapewnia stypendia, ale nigdy nie wiadomo czy się załapię na takie stypendium.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy jeśli nie chodzę do amerykańskiego hight school, tylko do zwykłego liceum w polsce, mam szansę SAMA dostać się na studia?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem zainteresowana informacją u góry! Na jakiej zasadzie to wszystko działa?

    OdpowiedzUsuń
  12. Wcale nie trzeba mieć certyfikatu z angielskiego, żeby studiować w USA

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Studia w USA to ciężka sprawa, a Tobie się udało. Gratulacje! Sama bariera językowa jest dużym problemem, a co dopiero nauka w obcym języku, opuszczenie domu i zamieszkanie na innym kontynencie. Też marzę o tym aby kiedyś tam wyjechać, ale to nie taka prosta sprawa. Czekam na Twoje nowe wpisy i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. kolega żeby jechać do Hiszpanii musiał mieć trochę forsy (bilet, wynajem mieszkania, jedzenie...) i znać hiszpański, bo nie wierzę że go na piękne oczy przyjęli. koleżanka pewnie pojechała na wolontariat do Nepalu i też musiała spełnić jakieś konkretne warunki. wniosek z tego taki, że jak nie masz kasy to niewiele jesteś w stanie osiągnąć. ja chciałabym studiować w Szwecji lub Austrii, a to jest niemożliwe. samo zdobycie certyfikatu żeby się dostać na takie studia+kurs przygotowujący do zdobycia certyfikatu to są pieniądze ktore moi rodzice zarabiają przez rok. nie licząc oczywiście tego, że jadąc do takiego kraju muszę wziąć jeszcze pieniądze na miesiąc na życie... studiowanie za granicą dobre jest dla zamożnych i średniozamożnych

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy szasne dostania się do community college są wieksze niż do 4 letniego collegu?

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak skończysz community college co zamierzasz?

    OdpowiedzUsuń
  18. ale masz super! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę studiowania w USA! Zawsze chciałam tam pojechać i zamieszkać przez kilka lat, ale może kiedyś ;) Jak na razie zaczęłam studia w Polsce, jestem na grafice. Odkąd pamiętam chciałam zostać grafikiem komputerowym, dlatego powoli spełniam to marzenie :)

    OdpowiedzUsuń