niedziela, 14 kwietnia 2013

SPRING BREAKERS

Ostatnie tygodnie były jak najbardziej szalone, nie mam co to tego wątpliwości. Pierwszą rzeczą jaką bym chciała się z wami podzielić jest fakt, że moja przyjaciółka Zosia do mnie przyleciała na przerwę wiosenną - na 3 tygodnie. Był to czasem produktywnie, czasem wręcz przeciwnie, spędzony czas. Przywiozła mi trochę Polski, za która bardzo tęsknie. Bardzo trudno było się rozstać. W noc jej wylotu płakałam jak największa beksa! Ale już jest dobrze, wydaje mi się, że obie wróciłyśmy do naszej codzienności.

Przyjazd mojej pięknej Zosieńki chyba rozpoczął u mnie ten okres, w którym zaczynam powoli się przygotowywać do powrotu. Jestem more than ready. Pewnie was to dziwi, bo kocham tutaj być, ale wiadomo, będąc nawet w najlepszym miejscu na świecie można w końcu zatęsknić za domem. Mogłabym wrócić nawet dzisiaj, oczywiście, zapłakałabym się na śmierć żegnając się ze wszystkimi tymi ludźmi w których się tutaj zakochałam w przeciągu tak krótkiego czasu, ale nie mówiłabym im Do Widzenia na zawsze. Bo.. wracam tutaj na studia. A dokładniej do Santa Barbara City College: http://www.sbcc.cc.ca.us/ - jeśli wszystko dobrze pójdzie. Trzymajcie kciuki.

Bardzo bardzo tęsknie teraz za domem, za wszystkim co Polskie. Nigdy nie byłam homesick, teraz też nie jestem. Chcę tylko znów zobaczyć wszystkich ludzi, których kocham na żywo - nie przez jakiekolwiek łącza internetowe. To jednak jest różnica.

Bilet powrotny mam kupiony na 7 lub 8 lipca. (zapomniałam) Jeszcze 2 miesiące i 22/3 dni.
Później będę z powrotem w Kalifornii pod koniec sierpnia, bo szkoła mi się zaczyna jakoś w okolicy 27 sierpnia. Kilka dni wcześniej lub później, nie ma jeszcze napisanej daty, a tak się zaczynał semestr jesienny każdego poprzedniego roku.

Ostatnimi czasy bardzo dużo zrozumiałam. Odkryłam? Nauczyłam się.

Misie.. doceńcie to, że możecie być z ludźmi, których kochacie, bo czasami najlepsze co się ma, trzeba zostawić i mieć nadzieje, że kiedyś się wróci do podobnego szczęścia.

( O boże jak bardzo zjadłabym teraz Taco Bell Spicy Buffalo Chicken Burito, ale nawet nie wiecie jak bardzo.......... nie mogę nawet myśleć w tym momencie o niczym innym. Ale jest środek nocy :/ )

Wracając do rzeczy. Zosia! Tak bardzo Cię kocham <3 i mam nadzieje, że powrót do szkoły nie był aż tak przygnębiający.. dzięki Tobie znów umiem się poprawnie wysłowić po polsku.. JAK WIDAĆ :)

Co do Spring Break.. Może po prostu wrzucę zdjęcia? Będzie łatwiej.



TAHOE

nie wiem czemu to sie nie obrocilo ale juz trudno - MY WSZYSCY w Tahoe

ja i Zosia


nap time

adventure time z Austinem - jestesmy teraz w dobrych stosunkach

był szoping


wszędzie te obleśne prom sukienki

w drodzę do SAN FRANCISCOOOO

ja loner w pociągu do SF


SF











PS zdałam mój GED ;)

to moje zaproszenie na prom



byłyśmy nawet w miejscu gdzie mieszkał kiedyś Jimi Hendrix

i na ognisku




to mój nowy kotek

 SANTA CRUZ:














tak sie bałam








Shianna bardzo się ucieszyła z czekolad i je wszystkie zabrała

zabraliśmy Zosię na wycieczkę po okolicy

do Taco Bell :D ( Zosia i grube dolary )

i do szkoły!




zobaczyła nawet Baseball game.. która była taka nudna - przepraszam Zosiu :D
 No i jak się już ta szkoła w końcu skończyła..
SPRIIIIIIIIING BREAAAAAAAAAK time nadszedł. W pierwszy piątek po lekcjach pojechaliśmy w 10 osób do Tahoe do domku letniskowego mojej koleżanki Kassy. Zostaliśmy tam na 3 dni sami i było cudnie.

pierwszy wieczór :)

z Niną ;)
Zosia was kicking ass in Beer Pong!

moja dziewczyna Zosia i Christian

Marina, Zocha, Austin (tak ten) Wyatt
trochę mi zdjęcia poskakały ale mam nadzieje, że się połapiecie gdzie kto co jest!
Buziaki :*

czwartek, 14 marca 2013

Ostatnie dni

Cześć wam :)

Opiszę pewnie więcej niż ostatnie dni, ale poczułam, że bardzo zaniedbałam bloga. (Nawet nie  wiecie ile razy czytałam to zdanie żeby być pewną, że jest poprawnie napisane po polsku, nadal się waham, ale przejdę dalej) To bardzo mnie przeraża bo czuje, że teraz nie mogę się poprawnie wysłowić w żadnym języku.

Dawno nie opisywałam wam mojego życia. Takiego po prostu, z dnia na dzień.

Teraz jest ten czas,
uh!
to zaczyyyynam,
dobrze wyczuwacie moją ekscytację

Na samym początku chciałabym powiedzieć, że przystosowanie się do nowego otoczenia zawsze jest z początku ryzykowne. Nawet przechodząc z gimnazjum do liceum. Czy kończąc liceum  Każdy to miał. Z kim i co ja mam teraz robić? Jeśli zadałeś sobie to pytanie choćby raz z pustką w głowie, a teraz masz automatycznie masę pomysłów - gratulacje! Udało Ci się i zaczynając rozmowę z Twoim obecnym najlepszym przyjacielem po raz pierwszy, dałeś sobie i jemu szanse na najsuperowszą rzecz świata jaką jest bycie BFF foooooreeeeeeeeeever and eveeeeeer ever everrrrr whoooaa czyli dobra robota! Jesteś super, więc lepiej tak trzymaj!

Także ja też kilka takich ryzyk tutaj podjęłam (nie oceniajcie mnie, nie będę nawet starać się sprawdzić czy słowo ryzyk istnieje, mi nawet bardziej niż pasuję)

Za większość mogę przybić sobie high five,
za jedno popukać się w czoło

Tak moi mili moje serce zostało złamane, ale już jest z powrotem w jednym kawałku, trwalszym niż kiedykolwiek

zarapuje o tym, w końcu jestem w ameryce

Młodzieniec o imieniu Austin, na koniu galopem
stał się na czas dłuższy, moim wiernym chłopem
Żyliśmy sobie w szczęściu, przy okrągłym stole
i razem śpiewaliśmy OLEE OLE OLEE                                
Z czasem się jednak prawdą okazało,
Rycerskiej postawy miał on bardzo mało :(

yo dog drop it like its hot

Ten rap dedykuje wszystkim tym niewiastom, dla których rycerz okazał się nie być wystarczająco waśki

Czekajcie chwile bo dostsałam fax od Macklemore, ze chce duet

Nie wiem czy już się wystarczająco ośmieszyłam, czy powinnam jeszcze napisać jakieś super rzeczy
np  balladę o niewiernym waści panu

Tak mi wstyd.

Większość z was znało już tą historie o
now I'm just somebody that he used to know

Więc tego by było na tyle.

Obecnie, z dnia na dzień, jestem jeszcze bardziej szczęśliwsza. Żyję sobie otoczona miłością, którą obdarowuje mnie moja host rodzina i przyjaciele. Naprawdę nie mogłam trafić lepiej. Taak bardzo jestem za nich wdzięczna.
I tak miło jest móc nazwać kogoś daddy

Mam też chłopaka. TAK WIEM właśnie pisałam wiersz o złamanym sercu, ale już jest naprawione więc to jak najbardziej MA sens.

Mason tak naprawdę nie jest jeszcze moim chłopakiem SKŁAMAŁAM. I nie wiem kiedy będzie bo nie śpieszy mu się z asking me out.

tak tutaj się prosi o CHODZENIE

powiedziałam mu, że jeśli nie zrobi tego w wystarczająco CUTE way powiem nie więc on brain stormuje cały czas i zobaczymy co z tego wyjdzie. Już raz dostał: trzy razy nie dziękujemy więc się boi.

A tak poważnie mówiąc, on jest najkochańszy na świecie. Nie wiem co bym bez niego czasami zrobiła.

Do tego wszystkiego gram sobie w tenisa i kocham to niezmiernie. Moja drużyna to najlepsi ludzie świata i jestem podekscytowana na każde zakwasy nad którymi razem pracujemy.

A, no i ostatnio wróciłam z Las Vegas. Ale o tym napiszę już inną notkę.

MOJA NAJUKOCHAŃSZA TENNIS TEAM:





<3 <3 <3
a to tak w temacie. PS jestem kompletnie uzależniona od twittera - polecam

basically te dwa wyrażenia są tu częściej używane niż cokolwiek inne.
 Aha! No i mieliśmy w szkole SENIOR AUCTION !
Czyli 'sprzedawanie' seniora na tydzień komuś, kto mógł mu kazać zrobić prawię wszystko.
Mnie kupił Mason więc nic dla niego nie robiłam :P zbieraliśmy tak pieniądze na naszą SENIOR TRIP, bo takową mamy w planach. :)

podczas aukcji. Czas licytacji. LUTY

Mason